Jak uprzykrzyć dziecku życie?

Tak, jestem już 100% matką. Tą niedobrą, tą co uprzykrza swojemu dziecięciu żywot. Jak to zrobiłam? Zacznijmy od zablokowania dostępu do najbardziej pożądanych miejsc w domu. 
Łazienka-"cmentarzysko słoni" - otwarta tylko kiedy mamusia myje i suszy głowę, myje zęby w asyście dziecka wyrywającego jej szczoteczkę i podczas wyjmowania prania z pralki. Dostęp do łazienki został ograniczony po tym jak matczyna szczotka do zębów wylądowała (z wielkim chlustem i przy akompaniamencie dzikiego śmiechu Mani) centralnie w klopie!
Szafki i szuflady.  Tu z pomocą przyszła wszechmogąca Ikea oraz wesoła inwencja twórcza Starego.


 Zabezpieczenia Ikeowskie są w 100% skuteczne. Nie ma opcji, żeby dziecko samodzielnie je rozpracowało. Sama mam problem z ich otwieraniem, ale to inna historia, bo ja nie potrafię bez problemu otworzyć butelki antydzieciowej. Najwidoczniej jeszcze nie dorosłam...
Wyczytałam na internetach, że wszystkie zabezpieczenia oferowane przez Ikeę są bardzo polecane i podzieliłam się tą informacją ze Starym. Któregoś dnia, po tym jak ojcowskie gacie kolejny raz pokryły całą podłogę, wstał on i oznajmił wszem i wobec "JADĘ DO IKEI!". W odpowiedzi usłyszał radosne "MY TEŻ!" i w ten sposób ekspedycja po blokady zakończyła się tym, że wróciliśmy z nowym materacem, szafką, stertą kartonów i JEDNYM opakowaniem zabezpieczeń do szuflad... Taką ilość można sobie w tyłek wsadzić, więc dnia następnego udaliśmy się ponownie i wróciliśmy z tym co było potrzebne... i kartonem szklanek.

Jeśli chodzi o wesołą twórczość starego- powinien to opatentować, bo jego rozwiązanie jest a) TANIE JAK BARSZCZ i b) ZARĄBIŚCIE SKUTECZNE! Po dwóch próbach dokonania demolki Marycha skapitulowała i mamy ten temat z głowy!




Jednak uniemożliwienie dziecku wybebeszania szaf i szuflad nie jest jedynym uprzykrzeniem zaserwowanym w ostatnim tygodniu! Postanowiłam ulżyć córce w cierpieniu spowodowanym wchodzącymi w oczy włosami... Mhmm... Nie raz mówiłam wszystkim dookoła, że mnie nie zostawia się samej w pomieszczeniu z nożyczkami. Kiedyś szkodziłam tylko sobie, bo Starego strzygę co 2 tygodnie i umiem to robić zarówno maszynką jak i nożyczkami. Tym razem ucierpiała bogu ducha winna Marysia.
Jakby to ująć? Najpierw stwierdziłam, że wygląda jak skrzyżowanie Enrique Iglesiasa z Jimem Carrey'em grającym w "Głupim i głupszym". Jednak to nie to! Marycha wygląda jak Damien z filmu "OMEN"- zwłaszcza jak patrzy na mnie spod byka. Stary powiada na tą okazję do dziecka:
"Odwróć się do mnie CZOPKU! Sprawdzę Ci włosy czy jakie trzy szóstki się tam nie kryją!"


Gdy skończył się jogurt, a może jednak za karę, Mania postanowiła dać mi nauczkę: najpierw ugryzła mnie w oko, następnie w ucho, a na koniec:


Profile POD NAPIĘCIEM znajdziesz tu:



Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger