Dzielny pacjent!

Pamiętacie jak TU pisałam o "terapii" Marysi? Pani doktor podpowiedziała żeby zakupić Mańce zestaw małego lekarza i jak najczęściej w ramach zabawy posługiwać się stetoskopem, którego młoda panicznie się boi.



W środę byliśmy na szczepieniu, od ostatniej styczności z lekarzem minęły prawie dwa miesiące. Co wyszło z naszego odczulania stetoskopowego? FIGA Z MAKIEM!!
Faktem jest, że Mania jest szczepiona w zupełnie innym miejscu niż to, do którego jeździmy "w razie W" i to też mogło wpłynąć na cały eksperyment. Poczekamy i zobaczymy co będzie jak odwiedzimy naszą Panią doktor (oby jak najpóźniej!).
Wracając do miejsca szczepień... Z przychodni NFZ-owskiej w pobliżu naszego miejsca zamieszkania osobiście korzystałam raz- przy zdejmowaniu szwów po porodzie. Podpadli mi już w momencie kiedy położna powinna stawić się na patronaż-otóż położna owszem przybyła, ale dwa miesiące po przyjściu młodej na świat. Przyjechała raz, a kolejne dwa patronaże odbywały się w ośrodku. Na pewno tak późno, bo Mania miała już drugi gips na nodze, a pierwszy był zakładany w szóstym tygodniu życia.
Kolejny minus zarobili podczas bodajże 3 szczepienia- Mania miała pełno krostek, a pani doktor nic nie zauważyła dopóki palcem jej nie pokazaliśmy. Kazała od razu zmienić mleko na apteczny substytut. Stary się postawił i jeszcze tego samego dnia wylądowaliśmy u naszej prywatnej doktorowej. Mieliśmy odstawić wszystkie płyny do mycia i smarowidła, których używaliśmy po wieczornym pluskaniu- jeśli to nic nie da przejdziemy na hipoalergiczne. Zgadnijcie co? Płyn do kąpieli uczulał...
Kiedy Mysz nosiła gips to lekarka nawet nie zapytała po co i dlaczego. Informacji nie było w karcie, bo do ortopedy jeździmy w inne miejsce. W sumie po co... po co też zajrzeć w kartę żeby mieć chociaż blade pojęcie któż to leży na tym "przewijaku"...
Teraz popatrzcie na zdjęcie i wymiary Marychy. 77,5 cm to ona miała na pewno, tyle że w okolicach listopada. Ostatni pomiar zapisany w książeczce z czerwca 2013 głosi mi wyraźnie 72 cm. Ubrania nosi w rozmiarze 86 i są na styk. Niby nic, ale jak już coś robimy to róbmy to dobrze. Jak dziecko na tej maszynce pomiarowej podkurcza nogi, bo wyje jakby ją ze skóry obdzierali to poczekajmy aż się uspokoi, a nie na odwal zdejmijmy miarę i gońmy do kolejnego pomieszczenia.  
à propos!  Czy wy też podczas wizyty szczepiennej musicie przenosić dziecko przez trzy pomieszczenia? Ze swojej młodości nie pamietam czegoś takiego. W prywatnej przychodni, z której usług korzystamy też nie ma czegoś takiego w części dla dzieci zdrowych.
Gdyby pan z prywatnego ośrodka zadzwonił chociaż 2 godziny wcześniej to nasza noga nigdy nie przekroczyłaby progu przychodni NFZ-owskiej. Nie pomyśleliśmy żeby zapytać czy nasz abonament zawiera szczepienia dziecka. Przez myśl mi to nie przeszło po tym jak się dowiedziałam, że niestety nie zdejmę u nich szwów. Trudno, przed nami jeszcze tylko jedno szczepienie w maju i spokój do szóstego roku życia.  

♥ Życzę wam miłych i upojnych Walentynek ♥ 

Profile Pod Napięciem znajdziecie tu:
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger