Sposób na chill- DIY

Ostatnio na Facebooku wspominałam, że ciężko pożarłam się z moimi najukochańszymi sąsiadami.
Dziady zza ściany powodują u mnie skoki ciśnienia sięgające zenitu wytrzymałości. Już kilka razy zwracałam kulturalnie uwagę, że są za głośno. Robiłam to na patencie, z zaskoczenia kiedy darli mordy na balkonie- wyskakiwałam im zza winkla i PROSIŁAM o ściszenie tej cholernej Madonny, albo ucieszenie szanownej koleżanki rżącej niczym jurny rumak na widok pięknej klaczy. Wszyscy mówili- dzwoń na policję, bo prośby nic nie dają. Odgrażałam się w myślach, że tak zrobię przy kolejnym wybryku, po czym znowu kulturalnie i uprzejmie zwracałam uwagę.


W chwili kiedy przyczaiłam, że ich kot przełazi na mój balkon i wskakuje na wyprane ubrania Mani szlag mnie trafił. Spotkałam jednego z dziadów na przystanku i powiedziałam, że jeśli jeszcze przez te 2 lata nie zauważyli, że mamy psa to ich ból i kiedy "piesek odeżre dupę kota to nie zareaguje za nic w świecie". Przestał kot przełazić i zrobił się spokój na dość długą chwilę. Ten stan trwał do soboty. Wiedziałam, że zanosi się na imprezę, bo tylko w tym przypadku szanowni panowie odkurzają wycieraczkę na klatce. Mańka była piekielnie wykończona i padła przed 20 i już wtedy było słychać ich dyskusje na balkonie, który sąsiaduje z sypialnią. Olałam, bo mała spała jak zabita. Jednak kiedy prasowałam i na drugim końcu mieszkania jebnęło Madonną mój, brzydko mówiąc, wkurw osiągnął apogeum. Chociaż było dopiero ciut po 21 ubrałam się, poprosiłam siostrzenicę o przytrzymanie psa i poszłam. Po naciśnięciu dzwonka już usłyszałam "ZNOWU..." , drzwi się otworzyły, huk muzyki prawie mnie powalił, a szanowny sąsiad wyskoczył z miejsca z mordą, że nie ma jeszcze 22! Uprzejmie poinformowałam, że to nie komuna i prawnie nie ma czegoś takiego jak cisza nocna, a ja mam disko dżambo w całej chacie! Moje dziecko śpi i kur..czę ma spać! -Przenieś dziecko do salonu! Noż kurde balans, jak mnie to wkurzyło to brak słów. Wydarłam się tak, że cały blok na 100% mnie słyszał, kazałam mu się w końcu zamknąć i ściszyć. Muzykę ściszyli, jednak Mańka i tak się obudziła. Kur... leciały za ścianą jeszcze z 30 min pod moim adresem, ale mnie usatysfakcjonował sam fakt, że zepsułam im imprezę. Niech się dziadostwo cieszy, że nie mam charakteru jak moja siostra, bo ta potrafi pocisnąć na tyle mocno, że w rajty pójdzie. 
Tak czy siak, wracając do tytułu posta. Jak się relaksuję po podobnych akcjach? Najlepsze w moim przypadku jest produkowanie biżutek wszelkiego rodzaju. Przyjemne z pożytecznym, bo to co narobię zagarnia mój siostrzeniec dla swojej żony, albo moja mama z wielką radością przytula parę sztuk. Mężulo podarował mi pierwszy zestaw korali i pozostałych elementów przy okazji Świąt kilka lat temu. 


Co wyszło ostatnio?





JESTEŚMY TU:


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger