Działo się...

Działo się...

To był chyba najintensywniejszy tydzień w tym roku.
Mało kiedy się zdarza, że jesteśmy siedem dni w trasie i przez całe te dnie "imprezujemy".
Zaczęło się od Wigilii, a skończyło na imieninach u szwagra.

Mańka nie jest przyzwyczajona do takiego trybu i pada ze zmęczenia co wieczór bez żadnego oporu. Wręcz przeciwnie- sama pokazuje rączką, że chce do łóżka.

Projekt Samo_Się {Etap 6}

Projekt Samo_Się {Etap 6}

Kolejny etap nosił tytuł :
Dla przyszłych inteligentów w okularach.

Zabawa zbiegła się z "terapią" zaproponowaną przez naszą pediatrę. 
Mania lubi lekarzy, nie robią jej wizyty, szczepienia. Jednak jest jedna rzecz, która przyprawia ją o zawał serca. Ta rzecz to... STETOSKOP!
Nienawidzi i panicznie się go boi.

Pani dr zaproponowała, żeby zakupić mały zestaw lekarski i razem z Marysią badać jej lale.
Czy coś to dało? Zobaczymy w lutym podczas wizyty szczepiennej.

Jak Marysia bawiła się (terapiowała) podczas tego dwutygodniowego etapu?



Za mało godzin w dobie...

Za mało godzin w dobie...

Jak to rapowali chłopaki z Analogii?
"Za mało godzin w dobie nie wyrobię...
... zapieprzać cały dzień!"

Jestem zajechana. Sama siebie podziwiam, że potrafię ogarnąć miliard rzeczy na raz i jeszcze do tego dzieckiem się zająć.
Do świąt została dosłownie chwilka, a ja jak byłam w polu tak jestem nadal... chociaż nie jest już tak źle.

Wczoraj przesiedziałam w piekarniku, dzierżąc mikser w ręku, odkurzając, zajmując się Mańką i pakując prezenty.

Dziś nie zrobię zbyt wiele, bo jak pisałam pod koniec TEGO postu- wygrałam zaproszenie na Bal Mikołajkowy i Mania udaje się na pierwszą dżamprę (rodzinne się nie liczą). Później imprezujemy u dziadka na urodzinach.
Niedziela-dzień śmierdziela- też za bardzo nie ogarnę,bo teściowa ma urodziny...
W poniedziałek mój szanowny ślubny żąda, abyśmy z Małą wybrały się  z nim do leśniczówki po choinkę. Potem trzeba będzie ją obstroić. 
Czeka mnie jeszcze jedna sesja z piekarnikiem podczas starcia z sernikiem, sałatka i jeszcze jedna wojna przy Marshmellows.

Gnaty bolą mnie na samą myśl!


DIY: Tiulowa spódniczka Tutu

DIY: Tiulowa spódniczka Tutu

Szukałam intensywnie tiulowej spódniczki dla Mani, ale ceny zaczynały się od 29 zł i te najtańsze nie były takie jakie sobie uroiłam.
Takie jakie chciałam kosztowały od 39 w górę i stwierdziłam, że chociaż są ręcznie robione to cena jest za wysoka!
No ja Was proszę! 7zł za metr tiulu, którego potrzeba 1,5-2m i kawałek gumki od gaci + 15 minut roboty i 40 zł za to wołać? NOŁ ŁEJ!!
Kasia ogarnęła się sama!
Stary powiedziałby: "Proste to jak sikanie!"


Projekt Samo_się {tydzień 5}

Projekt Samo_się {tydzień 5}

Tydzień piąty nosił tytuł "Pokaż kotku co masz w środku".

Na tą okazję Mania ćwiczyła swój skill grzebactwa, który może przyda się jej w przyszłości kiedy to z babcią będzie udawać się na wykopki w lompkach ;)

Tydzień był tak zabiegany, że myślałam o odpuszczeniu sobie tym razem. Jednak się zawzięliśmy i jakoś radę daliśmy!

Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger