Dzika dzicz


Od początku podziwiam wszelkie postępy rozwojowe Młodej i zachwycam się każdą nowo nabytą umiejętnością.








Niestety od czasu niedługiego Młoda poczynia dziczyznę okrutną. Najbardziej lubi GRYŹĆ mnie po twarzy, nie Starego, nie psa- TYLKO MNIE! Całe poliki mam naznaczone 6 mikro-ząbkami. Młoda chyba myśli, że jest Hannibalem Lecterem albo przynajmniej wampirem.








Kolejna zdolność jest raczej ciężką złośliwością- wywalanie klamotów z kojca na podłogę. Na bezczela patrząc w oczy !
Wystarczy, że wyjdę na pól sekundy z pokoju i co?

Przynajmniej to...
Dziecię rośnie i potrzebuje coraz więcej przestrzeni. Kojec jest dobry do nauki łażenia, ale podłoga to raj do raczkowania. Gratisowe polerowanie podłogi. Zasuwa jak taksówa i to z poślizgiem ślinianym!

Jeśli coś leży za nisko to podłoga będzie tego nową miejscówą.



Tak jak ten jeden z kilku worków przygotowanych na kolejną wymiankę organizowaną czwarty raz przez Strefę Rodziny 3miasto. Połaziła po nim i ostatecznie rozerwała tym samym motywując mnie do posegregowania rzeczy raz jeszcze.

Fajniejsze są cięższe klamoty, którymi można postukać do sąsiadki z parteru :)




Hałas, łomot, jazgot, gryzienie, stukanie, skakanie, próby samodzielnego tuptania.
Chociaż głowa pęka to i tak wszystko to raduje moje serce najbardziej na świecie.








Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger