LoveList #2

LoveList #2

Kolejna LoveLista spisana wieczorem okupionym bezsennością.

Tym razem na warsztat poszła jesień, która w tym roku urzeka mnie jakoś bardziej niż kiedykolwiek.

Ta pora roku jest dla mnie najbardziej produktywna-chce mi się robić cokolwiek. Częściej spaceruje, częściej porządkuję, częściej planuję ...

Lato jest za gorące, a od zeszłego roku bardziej kojarzy mi się z męczarnią niż relaksem. Dzikim pomysłem był wyjazd do Chorwacji w lipcu i do tego w 5 miesiącu ciąży. 40 stopni dzień w dzień przez dwa tygodnie, wszędzie pod górkę, powietrze stojące w miejscu, w nocy zero ulgi, bo temperatura spadała do 32 stopni, a Adriatyk ciepły jak zupa-27 stopni. NIGDY WIĘCEJ!

Zimę lubię, ale po sylwestrze mogłaby się skończyć, a wiosna... załzawione oczy i gil do pasa :/

Jesień wielbię za:

1. Złote liście szeleszczące i chrupiące pod butami.
2. Zapach powietrza wieczorami (jest specyficzny, przynajmniej dla mnie).
3. Rozpoczęcie sezonu na picie grzańca i ciepłych, aromatycznych herbat (zielona herbata z opuncją i mango!)
4. Wygrzana pościel w chłodne poranki.
5. Nasza "tradycyjna" jesienna wycieczka do Rzucewa (pałacyk Sobieskiego w otoczeniu kolorowych liści i masy kasztanów jest urokliwy).
6. Melancholia.
7. Wieczory przy świecach.
8. Spacery nad morzem wczesnym wieczorem, najlepiej gdy wieje.

Do zeszłego roku dochodziło jeszcze rozpoczęcie roku akademickiego. Może jeszcze kiedyś do tego wrócę ;) Ten temat był rozwinięty w TYM POŚCIE .
Ojciec powiedział... co wiedział...

Ojciec powiedział... co wiedział...


Rzekł Stary do pierworodnej córki swojej:

- Bubi-bubi! Teraz bądź spokojna. Tata idzie sobie do pracy i wróci z rana, a Ty postaraj się wyciszyć. Pod nami mieszka Pani, która też chce sobie wieczorem odpocząć. Ty cały dzień jej stukasz, pukasz i skaczesz po suficie, a Pani w końcu się zezłości i weźmie telefon! Potem będzie IJO! IJO! IJO! i przyjadą Panowie policjanty! Zabiorą Bubi do pokoiku, w którym będą kratki i wiesz co?!?
Nie będziesz mogła pociumkać dzyndzelka od taty bluzy, ani taty paska... ani nawet mamy nie będziesz mogła pogryźć! Widzisz jakie to niefajoskie?
NO! To teraz tata wychodzi, a mama popilnuje żeby policjanty nie zabrały małej Plumby!

Po czym obrócił się na pięcie i wyszedł pozostawiając skaczącą w kojcu Plubę i zdziwioną na matkę.

P.S. NIe, Młoda nie przyjęłą do wiadomości przekazu...
Dzika dzicz

Dzika dzicz


Od początku podziwiam wszelkie postępy rozwojowe Młodej i zachwycam się każdą nowo nabytą umiejętnością.








Niestety od czasu niedługiego Młoda poczynia dziczyznę okrutną. Najbardziej lubi GRYŹĆ mnie po twarzy, nie Starego, nie psa- TYLKO MNIE! Całe poliki mam naznaczone 6 mikro-ząbkami. Młoda chyba myśli, że jest Hannibalem Lecterem albo przynajmniej wampirem.








Kolejna zdolność jest raczej ciężką złośliwością- wywalanie klamotów z kojca na podłogę. Na bezczela patrząc w oczy !
Wystarczy, że wyjdę na pól sekundy z pokoju i co?

Przynajmniej to...
Dziecię rośnie i potrzebuje coraz więcej przestrzeni. Kojec jest dobry do nauki łażenia, ale podłoga to raj do raczkowania. Gratisowe polerowanie podłogi. Zasuwa jak taksówa i to z poślizgiem ślinianym!

Jeśli coś leży za nisko to podłoga będzie tego nową miejscówą.



Tak jak ten jeden z kilku worków przygotowanych na kolejną wymiankę organizowaną czwarty raz przez Strefę Rodziny 3miasto. Połaziła po nim i ostatecznie rozerwała tym samym motywując mnie do posegregowania rzeczy raz jeszcze.

Fajniejsze są cięższe klamoty, którymi można postukać do sąsiadki z parteru :)




Hałas, łomot, jazgot, gryzienie, stukanie, skakanie, próby samodzielnego tuptania.
Chociaż głowa pęka to i tak wszystko to raduje moje serce najbardziej na świecie.








Pierwsza klasa gil do pasa...

Pierwsza klasa gil do pasa...


Na grzyby się zachciało iść...

... to zamiast grzybów przyniosło się zarazki.

Tam, ta ra raaam!

Przedstawiamy symfonię smarkowo-kaszlową na trzy głosy!

Chory ojciec, chora matka, chore dziecko i ... sąsiadka.

Pierwsza poległa Młoda- zapalenie górnych dróg oddechowych. Dwie nieprzespane noce okraszone ciężkim rykiem spowodowanym zatkanym mikro noskiem.

Druga padła matka poczęstowana zarazą przez dziecko. Na tą okazję obsprzątałam całą chatę od góry do dołu i dnia następnego wstać nie mogłam.

Trzeci roklekotał się stary i tu będzie najgorzej. Jak się rozkręci to jego jęczenie, pt. "GARDEŁKO MNIE BOLI!" sprawi, że psycha mi całkiem siądzie...


 

 

 

 

 

 

RATUNKU!

Jak to jest z tą nauką?

Jak to jest z tą nauką?

Na początku tego roku skończyłam studia magisterskie. Myślałam, że po obronie będę miała dość wszystkiego co z nauką jest związane.

Od jakiegoś czasu łapię się na tym, że brakuje mi szkoły.
Tak to jest, że gdy chodzisz do szkoły masz jej serdecznie dość, a jak już ją skończysz i nie wisi nad tobą obowiązek nauki to zaczynasz za tym tęsknić.


Tak nauka wyglądała w moim przypadku za licealnych czasów...


Uwielbiałam liceum ze względów towarzyskich, dzikich imprez i kosmicznych akcji.
Studia też mile wspominam. Znam smak studiów dziennych i zaocznych. Jednak milej kojarzą mi się zaoczne i to nie ze względu na mniejszy rygor.

Licencjat zaczynałam w trybie dziennym, grupa była liczna i mało zgrana. Na trzecim semestrze połączyli 2 grupy i w sumie było nas ok. 40 osób. Grupa podzielona na mikro podgrupy- jedna negatywnie nastawiona na drugą. Ludzie jakby mogli to by się pozabijali. Zero chęci współpracy.
Kiedy moja najlepsza koleżanka została udupiona i przeniosła się na zaoczne mówiła, ze tamta grupa jest inna. No OK, logiczne. Kiedy ta sama wykładowczyni udupiła mnie z tego samego przedmiotu też postanowiłam przejść na zaoczne.
Zdziwiłam się ogromnie jak ludzie z nowej grupy, którzy byli zgrani częstowali mnie (obcą) ściągami przy wejściu na aulę. Zdziwiłam się, że cała grupa spotykała się u starosty i melanżowali i na siłę mnie (nową!) wyciągali. Zdziwiłam się jak w wakacje na mailu grupowym pojawiały się miłe wiadomości z pozdrowieniami dla pozostałych.
Bez zastanowienia szłam na zaoczną magisterkę i tam było podobnie.

Nie wiem jak się obroniłam, bo przed komisją stanęłam 2 tygodnie po porodzie, z ciężkim baby blues'em i równie ciężką anemią. Z pracy niewiele pamiętałam, bo pisałam ją na autopilocie w ciąży.

Brakuje mi siedzenia na nudnych wykładach, brakuje mi jazdy na uczelnie o 6 z rana przez całe Trójmiasto, brakuje mi nauki do kolokwiów, brakuje mi kawki ze znajomymi na murku przed uczelnią i plot przy papierosie.

Chciałabym wrócić na uczelnię i może za jakiś czas to się spełni. Tylko najpierw muszę się zastanowić jaki kierunek tym razem obiorę :)
Organizacja? BRAK!

Organizacja? BRAK!

Ostatni tydzień zleciał sama nie wiem kiedy.

Zaliczyłam warsztaty Mamo to ja, z których poza kupą prezentów wyniosłam cenne wskazówki dotyczące zakupu fotelika samochodowego, który potrzebny jest od zaraz!
Spacery, zakupy, wyjazdy, gość i komplety brak czasu dla siebie.
No właśnie-GOŚĆ. Z jednej strony uwielbiam jak ktoś do mnie zjeżdża i do tego zajmuje mi się dzieckiem. Jednak jeśli wizyta wydłuża się z planowanych 2 nocy na 5 to to już zaczyna przeszkadzać.
Dopiero 2 dni temu zauważyłam, że dookoła zrobiło się kolorowo. Na osiedlu nie rzucało mi się to w oczy, bo za oknem same iglaki, a jak znajdzie się co liściastego to nadal zielone.
Gdy wybraliśmy się na spacer po Otominie zachwyciła mnie rudość lasu, szurające liście i ... nawet grzyby się trafiły!
W zbieraniu grzybów jestem noga! Choćby kapelusz był ogromniasty i tuż obok mnie to i tak go nie zauważę! A tu niespodzianka- znalazłam 2 i to zakopane w liściach. 
W piątek zabieramy rodziców na grzybobranie. W sumie to ja będę bujać się po ścieżce z wózkiem, a oni będą w swoim grzybiarskim żywiole.
Chaos w tym poście tak jak w mojej głowie! Sorry!

Cudne chwile przy kąpieli!/ Cudny zapach sosny!/ Cudne widoki działkowe!

Słodkości! / Niespodzianka!

Sopot dobry o każdej porze roku!

You'll never be alone

You'll never be alone


 Nie mam jeszcze dużego doświadczenia w byciu rodzicem. Cały czas uczę się być mamą i chętnie wysłucham bardziej doświadczonych ode mnie.
Strasznie mnie cieszy, że w Trójmieście odbywa się coraz więcej akcji pozwalających spotkać się Mamom ze specjalistami reprezentującymi różne dziedziny.

Wczoraj (5/10/13) miałam okazję uczestniczyć w akcji zorganizowanej przez Panie z portalu Mama nigdy nie jest sama. Było to dopiero drugie tego typu spotkanie, na którym byłam i mam ochotę na więcej.


Dużo wyniosłam ze spotkania zarazem w postaci nowych i ciekawych informacji jak ich cudnych wyrobów zdolnych Mam.
Jestem zachwycona faktem, iż Mamusie-uczestniczki bez żadnych oporów przysiadają się i zaczynają rozmowę z obcą osobą. Strasznie cieszy mnie możliwość wymiany zdań i wysłuchania z jakich metod wychowawczych korzystają nowopoznane Mamy. Także fajne jest, że posłużą radą chociaż człowieka nie znają.

Świetna organizacja, sympatyczni i pozytywni ludzie, radosny gwar dzieci to idealny przepis na udany event!




  






Już w czwartek kolejne spotkanie. Ogromnie cieszę się na tą okazję!

Liebster Blog Award

Liebster Blog Award

Mama Filipa wytypowała mnie do Liebster Blog Award. Jestem zaskoczona ową nominacją i jednocześnie bardzo mi miło z tego powodu :) 


Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie  obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania, które otrzymałam:
1. Co Cię wkurza?
Dzika potrzeba moich sąsiadów, która polega na włączaniu indiańskich fujarek na całą parę o 1 lub 3 w nocy. Lub dzika potrzeba drugich sąsiadów do puszczania Madonny na całą parę o każdej porze dnia i nocy. Oraz brak ich reakcji na milion naszych upomnień! Dużo rzeczy mnie wnerwia.

2. Co Cię cieszy?
Moja córka, że jest zdrowa i że pięknie się rozwija :)

3. Wolisz miasto czy wieś?
Raczej jestem mieszczuchem.

4. Spacery latem czy zimą?
Zdecydowanie zimą, kiedy "jest już ciemno... ale wszystko jedno..."

5. Wakacje w Polsce czy za granicą?
Bez różnicy :) Lubię wywczasować się  w naszym kraju, ale wycieczką zagraniczną nie pogardzę!

6. Morze czy góry?
GÓRY!

7. Co Ci się podoba w macierzyństwie?
To, że mogę poczuć czym jest miłość bezgranicznie-bezwarunkowa!

8. Czego nie lubisz w macierzyństwie?
Nie ma czegoś takiego... puki co :)

9. Wolisz kupować ciuchy czy raczej coś dla domu?
Zależy od nastroju. Ostatnio raczej dla domu.

10. Zakupy dla Ciebie czy dla rodziny?
Zdecydowanie dla rodziny. Od zeszłego roku stawiam siebie na samym końcu. Teraz wszystko co najlepsze dla mojego dziecka, dla mojego Lolka, który zasługuje ostatnio wyłącznie na kopa w ... cztery litery, a nawet prędzej swojemu psu coś kupię niż sobie.

11. Dlaczego prowadzisz bloga?
Potrzebowałam swojego miejsca, w którym mogę wypisać swoje żale i radości. Z lekką nadzieją na poznanie nowych osób. W sumie ten blog to mój brudnopis :)


Moje nominacje: 

1. Szczęśliwa kuchnia
2. Strefa Kobiet
3. Sekretne życie matek
4. Kudels
5. Marny Puch
6. Fanaberia
7. Mama Laury
8. Happy Baby, Happy Mommy
9. The polka dot project
10. Młoda mama
11. And in between

Pytania do wyżej wymienionych :)

1. Wspomnienie przyprawiające o ból głowy?
2. Moje największe marzenie?
3. Moje największe osiągnięcie?
4. Samotne wieczory najchętniej spędzam ...?
5. Kto jest najważniejszą osobą w moim życiu?


6. Jaka piosenka wiąże się z ważnym wydarzeniem w moim życiu?
7. Film czy książka?
8. Najpiękniejsze miejsce, w którym byłam?
9. Jaki jest mój największy talent?
10. O co bym poprosiła mając jedno życzenie do złotej rybki?
11. Jaki zapach lubię najbardziej?


PODAJ DALEJ! 
Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger