Harce kupidynowe czyli niecne morsztyny

Harce kupidynowe czyli niecne morsztyny

„O czasy! O obyczaje!” chciałoby się zakrzyknąć cytując starożytnych. Czy jednak rzeczywiście współcześnie posługujemy się językiem dosadniejszym niż nasi przodkowie? Czy w pogoni za zaspokojeniem jesteśmy bardziej bezpośredni? Z tymi pytaniami, w brawurowej oprawie zmaga się monodram w wykonaniu Mikołaja Prynkiewicza oparty na wyjątkowych utworach polskiej erotycznej poezji barokowej.

Ten najbardziej pikantny w repertuarze gdyńskiego teatru spektakl odważnie balansuje na granicy teatru i happeningu, bada granice strefy komfortu widza, jednocześnie prezentując fascynującą mozaikę poezji barokowej w nieoczywistej i nowoczesnej interpretacji. Monodram przeznaczony wyłącznie dla widzów dorosłych z jednej strony próbuje zachwycić soczystością rymów i lekkością barokowych metafor, a z drugiej może wywołać rumieńce i zakłopotanie dwuznacznymi skojarzeniami i zaskakującymi odniesieniami do współczesności. Mimo sowizdrzalskiej atmosfery „kupidynowej szkoły” okazuje się, że konfrontacja nowoczesności z barokiem ma intrygujący słodko-gorzki posmak.

Bunt na pokładzie... kolejny raz! (Czy aby na pewno?)

Bunt na pokładzie... kolejny raz! (Czy aby na pewno?)

Jak to, kiedyś, rapowały ziomki z Gdyni: "Za mało godzin w dobie - nie wyrobię (...)!".

Czas przelatuje mi przez palce i mam wrażenie, że dopiero co zwlekłam zwłoki z łóżka i już odkładam je z powrotem na to samo miejsce. Siedzę czasem i się zastanawiam: jak ja ogarnę dany dzień? Wieczorami leżę z ciężkimi wyrzutami, że kolejny dzień zleciał, a ja znowu poświęciłam za mało czasu Mani. Tak, taki mam problem od jakiś 6 miesięcy. Może to tylko takie wrażenie, bo na głowie staję żeby być przy niej jak najwięcej. Potrafię przesunąć porę spania młodej (w granicach rozsądku, bo rano - dziecko niewyspane to dziecko szatana!), aby tylko posiedzieć z nią i tylko z nią. Co bym nie zrobiła i tak obrywa mi się tekstem: "przykro mi, że nie masz dla mnie czasu!" albo "mało czasu ze mną spędziłaś" przynajmniej kilka razy w tygodniu.


Novaclear Whiten - ratunek dla cery z przebarwieniami

Novaclear Whiten - ratunek dla cery z przebarwieniami

Chociaż mam wrażenie, że nadal mam maksymalnie 22 lata to jednak moje ciało daje mi co raz więcej sygnałów, które mają na celu uświadomienie, że wcale tak nie jest. Starość nie radość, młodość nie wieczność! Czas się ogarnąć, bo zmęczenie i rocznik dają się we znaki i są co raz bardziej widoczne...



Beznadziejność faktu, iż moja metryka w tym roku wybije 32 na liczniku odbija się głównie na kondycji skóry i tym, że często cierpię z powodu różnego rodzaju bólu. Nie mam już pewności, ze obudzę się bez dolegliwości szyi albo strzykania w plecach. Hitem ostatnich miesięcy było naciągnięcie ścięgna w okolicach stopy... bo się wyciągałam leżąc na łóżku. Nie byłam w stanie chodzić przez tydzień. Jednak takie problemy da rade złagodzić, np. masażem. Jeśli chodzi o skórę... jest trochę trudniej.

Niewyspanie bardzo odbija się na mojej twarzy. Cera nie jest już taka jak kiedyś. Nigdy nie miałam większych problemów z cerą. To co dzieje się z nią od czasu kiedy urodziłam Kubę, woła o pomstę do nieba. 


  • Moja skóra ma problem żeby zdecydować się czy jest sucha (jak przez całe moje życie) czy jednak może ma potrzebę się przetłuścić? 
  • Jędrność już nie taka, jak pare lat temu...
  • Jakaś nadwrażliwa się stała! Jakoś nie miałam problemów z kosmetykami. Trzymałam się jedynie z dala od kosmetyków zawierających w swoim składzie kozie mleko. Kozie mleko w zetknięciu z moją twarzą = zapuchnięte i załzawione oczy.  
  • Zapychające się ostro pory...
  • I nowość - przebarwienia, z którymi nigdy nie miałam do czynienia i średnio wiedziałam jak się z tym uporać.

Nie będę już młodsza. Ha ha! Nie ma co się oszukiwać. Trzeba to przyjąć z godnością!  Niech w końcu do mnie dotrze, że 32 lata chodzę po tym świecie i zaczynam się sypać. Może jednak warto posypać się ostatecznie z godnością?  Tak. Trzeba się ogarnąć zanim zamienię się w pomarszczonego mopsa z wszystkimi kolorami tęczy na twarzy. Do dzieła! 


Czas na kremy, żeliki i odpowiednie sera!


Jakiś czas temu, pan kurier zapukał do mych drzwi i przekazał na moje ręce paczuszkę szczęścia, która zawierała odpowiedź na moje problemy (pierwszego świata...). Pudełko zawierało zestaw kosmetyków na przebarwienia, tj. krem na dzień, krem na noc, serum oraz żel do mycia twarzy Novaclear z linii Whiten



Kilka słów o produktach:

✶ WHITENING GENTLE CLEANSER- WYBIELAJĄCY ŻEL DO MYCIA TWARZY
Pierwszy krok w pielęgnacji skóry to, oczywiście, oczyszczanie. Novaclear, w swojej linii do skóry z przebarwieniami, oferuje specjalny żel do mycia twarzy, który posiada właściwości wybielające.

Od producenta: Delikatny żel do mycia twarzy usuwa makijaż i zanieczyszczenia z powierzchni skóry. Dzięki połączeniu aktywnej alfa arbutyny z witaminą C ma właściwości rozjaśniające przebarwienia, plamy i piegi. Zawarty w formule ekstrakt z lukrecji łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Żel odświeża zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry oraz przygotowuje ją do dalszej pielęgnacji.


Moje odczucia: Ma dość wodnistą konsystencję i przy styczności z wodą dość minimalnie się pieni. Jego zapach nie powala, przypomina mi trochę płyn do dezynfekcji. Faktycznie świetnie oczyszcza i odświeża skórę.

✶ WHITENING DAY CREAM - WYBIELAJĄCY KREM NA DZIEŃ

Od producenta: Wybielający krem do twarzy na dzień z aktywną alfa arbutyną do rozjaśniania przebarwień różnego pochodzenia (słoneczne, hormonalne, starcze). Krem ma działanie depigmentacyjne, spowalnia proces powstawania melaniny i starzenia się skóry. Minimalizuje plamy, piegi, wyrównując koloryt skóry. Wysoki filtr SPF 50 + oraz witamina E chroni skórę przed działaniem szkodliwych promieni słonecznych UVA/UVB. Nawet przy stosowaniu produktu ochrony przeciwsłonecznej niewskazane jest długotrwałe przebywanie na słońcu.

Moje odczucia: Krem średniej gęstości, dość dobrze się wchłania. Pomimo, że posiada dość wysoki filtr, przyjemnie się wklepuje i nie pozostawia tłustego filmu. Może jakoś super nie nawilża, ale pod makijaż się nada.

✶WHITENING NIGHT CREAM - WYBIELAJĄCY KREM NA NOC
Od producenta: Wybielający krem do twarzy na noc z aktywną alfa arbutyną, kwasem azelainowym i tetrapeptydem do rozjaśniania przebarwień różnego pochodzenia (słoneczne, hormonalne, starcze). Krem ma silne działanie depigmentacyjne, przeciwzapalne oraz przeciwtrądzikowe. Spowalnia proces powstawania melaniny i starzenia się skóry. Minimalizuje plamy, piegi, wyrównując koloryt skóry. Stabilna forma retinolu dodatkowo wzmacnia przeciwzmarszczkowe działanie kremu.
Moje odczucia: ten krem jest nieco tłustszy od tego na dzień i delikatnie nawilża skórę. Również nie pozostawia na twarzy żadnej nieprzyjemniej warstwy.

✶ADVANCED WHITENING SERUMSERUM WYBIELAJĄCE
Od producenta: Skoncentrowane serum wybielające z aktywną alfa arbutyną, kwasem azelainowym, witaminą C i tetrapeptydem ma silne właściwości spowalniające proces powstawania melaniny. Serum wyrównuje koloryt skóry, eliminuje plamy, przebarwienia, piegi. Działając wielokierunkowo łagodzi stany zapalne, poprawia kondycję skóry, chroni ją przed powstawaniem zmarszczek.

Moje odczucia: Tak jak w przypadku żelu do mycia twarzy, serum zapachem również przypomina mi płyn do dezynfekcji. Ma lekką, jakby żelową, konsystencję. Szybko wnika w skórę i daje przyjemne odczucie wygładzenia, przy okazji minimalnie nawilża. 



Do testów kosmetyków podchodziłam 2 razy. Dlaczego? Po pierwszym użyciu na mojej twarzy wystąpiła silna reakcja alergiczna, z którą walczyłam ponad dwa tygodnie. Jednak w tym samym czasie użyłam również innego kosmetyku i nie miałam 100%, która marka byłą alergenem. Odczekałam jeszcze trochę od momentu kiedy kondycja skóry wróciła do normy i raz jeszcze zaczęłam używać kosmetyków jedynie z linii Novaclear Whiten. Stopniowo zabierałam się za żel, potem serum i kremy. Jak się okazało, alergia wynikła z winy innego kosmetyku. 

Po drugim podejściu do serii Whiten mogę powiedzieć, że po kilku tygodniach użytkowania przebarwienia się złagodziły. Generalnie jestem zadowolona z działania kosmetyków, bo fajnie sprawdzają się przy codziennej pielęgnacji. Czy będę do nich wracać? Myślę, że do serum i żelu do mycia twarzy - owszem. Kremy, pomimo fajnej konsystencji, są dla mnie za mało nawilżające. Moja skóra twarzy jest wymagająca, potrafi być wysuszona, na tzw. wiór i momentami potrzebuje naprawdę silnie nawilżających kremów.  



Jeśli potrzebujecie czegoś, co pomoże Wam walczyć z przebarwieniami, ale nie macie wygórowanych wymagań co do działania nawilżającego, to szczerze polecam tą specjalistyczną linię. 


2019 - dajesz!

2019 - dajesz!

2019 wszedł na salony z ostrym walnięciem... wiatru w okna. To co się dzieje na zewnątrz skutecznie zniechęca do wyściubienia nosa poza mieszkanie. Jednak nie ma, że boli! Skoro chciało się postawić sobie jakieś cele na ten nowy rok to trzeba ruszyć cztery litery!

Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger