Czerwony kapturek (trochę inna historia)

Czerwony kapturek (trochę inna historia)


Za nami kolejna niedziela, którą częściowo spędziłyśmy z Manią w Teatrze Gdynia Główna. Tym razem miałyśmy możliwość oglądania spektaklu, pt. „Czerwony kapturek (trochę inna historia)”. Fajnie patrzeć jak ta moja dziewczynka przebiera nóżkami przed rozpoczęciem podróży do Gdyni. Jej zamiłowanie do przedstawień teatralnych rośnie ze spektaklu na spektakl ❤


Bajka o księżniczce Popi i smoku Tarabistraku

Bajka o księżniczce Popi i smoku Tarabistraku

 W ramach wspólnego dnia, wybrałyśmy się z Manią, ponownie, do teatru. Bardzo mnie cieszy, że taki sposób wspólnego spędzania czasu przypadł jej do gustu. Maniula to taka artystyczna dusza, która lubuje się we wszelkiego rodzaju przedstawieniach i nie może się doczekać kolejnych. Tym razem pojechałyśmy do Gdyni na spektakl, pt. "Bajka o księżniczce Popi i smoku Tarabistraku".


-Mamo, ja wiem jak to się skończy! Zawsze kończy się tak samo! Księżniczka pozna księcia, wezmą ślub i będą żyli długo i szczęśliwie! - czy oby na pewno tak było?



Harce kupidynowe czyli niecne morsztyny

Harce kupidynowe czyli niecne morsztyny

„O czasy! O obyczaje!” chciałoby się zakrzyknąć cytując starożytnych. Czy jednak rzeczywiście współcześnie posługujemy się językiem dosadniejszym niż nasi przodkowie? Czy w pogoni za zaspokojeniem jesteśmy bardziej bezpośredni? Z tymi pytaniami, w brawurowej oprawie zmaga się monodram w wykonaniu Mikołaja Prynkiewicza oparty na wyjątkowych utworach polskiej erotycznej poezji barokowej.

Ten najbardziej pikantny w repertuarze gdyńskiego teatru spektakl odważnie balansuje na granicy teatru i happeningu, bada granice strefy komfortu widza, jednocześnie prezentując fascynującą mozaikę poezji barokowej w nieoczywistej i nowoczesnej interpretacji. Monodram przeznaczony wyłącznie dla widzów dorosłych z jednej strony próbuje zachwycić soczystością rymów i lekkością barokowych metafor, a z drugiej może wywołać rumieńce i zakłopotanie dwuznacznymi skojarzeniami i zaskakującymi odniesieniami do współczesności. Mimo sowizdrzalskiej atmosfery „kupidynowej szkoły” okazuje się, że konfrontacja nowoczesności z barokiem ma intrygujący słodko-gorzki posmak.

Bunt na pokładzie... kolejny raz! (Czy aby na pewno?)

Bunt na pokładzie... kolejny raz! (Czy aby na pewno?)

Jak to, kiedyś, rapowały ziomki z Gdyni: "Za mało godzin w dobie - nie wyrobię (...)!".

Czas przelatuje mi przez palce i mam wrażenie, że dopiero co zwlekłam zwłoki z łóżka i już odkładam je z powrotem na to samo miejsce. Siedzę czasem i się zastanawiam: jak ja ogarnę dany dzień? Wieczorami leżę z ciężkimi wyrzutami, że kolejny dzień zleciał, a ja znowu poświęciłam za mało czasu Mani. Tak, taki mam problem od jakiś 6 miesięcy. Może to tylko takie wrażenie, bo na głowie staję żeby być przy niej jak najwięcej. Potrafię przesunąć porę spania młodej (w granicach rozsądku, bo rano - dziecko niewyspane to dziecko szatana!), aby tylko posiedzieć z nią i tylko z nią. Co bym nie zrobiła i tak obrywa mi się tekstem: "przykro mi, że nie masz dla mnie czasu!" albo "mało czasu ze mną spędziłaś" przynajmniej kilka razy w tygodniu.


Copyright © 2014 ⚡ Pod Napięciem ⚡ , Blogger