6/27/2016

Jak przetrwać 1,5 tygodnia w zamknięciu z dzieckiem?

Diagnoza: ospa/bostonka.
(Czarna) Wizja: przynajmniej 1,5 tygodnia zamknięcia w czterech ścianach z dzieckiem. 
Recepta na wyjście z sytuacji bez szwanku psychicznego: kombinatoryka stosowana.


Czasami jeden dzień kiszenia się w domu z dzieckiem potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi. Perspektywa przesiedzenia ponad tygodnia może osłabić nawet najwytrwalsze jednostki. Zdrowie psychiczne można uratować tylko dzięki dobremu rozplanowaniu tego czasu i lekkiej pomocy z zewnątrz. Ledwo co Mańka wyszła z ospy, powaliła ją bostonka. Ręce mi opadły z hukiem. Ospę przesiedziałam na zwolnieniu, 1,5 tygodnia przeleciało w miarę sprawnie przeplatane wyjściami na imprezę integracyjną, wesele czy zumbę. Teraz sprawa jest cięższa. 


6/16/2016

Twarzowianka

Jedziemy- nie śpimy!- To moje motto od 1,5 miesiąca. Trzy wesele (w tym jedno wyjazdowe z weekendowym pobytem nad jeziorem), panieński wyjazd na domek, integracyjne spotkania z roboty, 2-dniowa delegacja szkoleniowa w stolycy. W międzyczasie wygibasy mające na celu zmniejszenie dupska, festyny i domówka... W końcu organizm zbuntował się i powiedział dość! W brzydki sposób...

6/01/2016

Czy dzieci widzą więcej?

Dzieci, które przychodzą na świat są niczym czyste płótno, na którym życie dopiero zacznie rozrysowywać ich losy. Są czyste i niewinne. Zastanawiałaś/eś się kiedykolwiek czy przez to, że ich umysł jest otwarty na wszystko, mogą widzieć coś więcej niż my- dorośli? Maluchy to taka tabula rasa, my natomiast jesteśmy już przesiąknięci kulturowo, a nasze umysły są  (przynajmniej być powinny) ukształtowane w pełni?


5/24/2016

24.05 - Światowego Dnia Moczenia Nocnego

Zapewne obił Ci się o uszy temat nocnego moczenia dzieci. Nie chodzi mi o maluchy, które dopiero pożegnały się z pieluchą. Chodzi tu o te starsze, 7-8-9 latki. Jest to temat trudny, a za razem krępujący. Warto go poruszyć, bo właśnie dziś obchodzony jest Światowy Dzień Moczenia Nocnego. 


5/12/2016

Kwarantanna

Za oknem słońce, piękna pogoda, zero chmury na niebie. A ja gnije. Nie, nie w pracy... Gnije w chacie razem z Mańką, którą dopadła pierdzielona ospa! Nie załamujmy się, szukajmy plusów tej sytuacji! Bo takie na pewno się znajdą!


5/04/2016

Gorączka miłości

To miał być piękny, rodzinny długi weekend. Sobotę przeszliśmy tanecznym krokiem zahaczając o wesele. Niedziela przywitała Mańkę gorączką. Nie pamiętam kiedy weekend majowy obył się bez czyjejś choroby... serio. Od sześciu lat zawsze ktoś, zawsze coś. Jednak dwa dni okraszone wypiekami, drgawkami i przemęczeniem odkryły w Mańce ogromne pokłady miłości. Fala wyznawania uczuć zalała wieś i okolice. 

4/28/2016

Włos z głowy

Wychodzę z założenia, że włosy to nie ręce- odrosną. Nie straszne mi eskapady do fryzjera, ale to co przeszłam niespełna trzy tygodnie temu delikatnie zbrzydziło mi wizyty i prędko moja naga nie postanie w żadnym salonie! Zapamiętajcie sobie, że jeśli wchodzicie do salonu i coś wam zaczyna pikać pod kopułą to nie ignorujcie tych sygnałów tylko w tył zwrot i ewakuacja! Inaczej na waszej głowie może pojawić się replika fryzury Mikołaja Kopernika  urozmaicona balejażem...

4/19/2016

My Walking Challenge + KONKURS!

Cztery litery rosną w siłę. Skóra wisi, flaczeje. Czas zabrać się za siebie. Kondycja fizyczna jak i psychiczna ostro kuleje. Żeby poczynić pierwszy krok i zrobić sobie dobrze, w moim przypadku,  potrzebna jest jakaś motywacja, jakiś bodziec. Pierwszą sprawą, która ruszyła moje trybiki jest odważny projekt Sylwii- #ZmieniamSięNaLepsze, której gorąco kibicuje. Drugą kwestią było zaproszenie do współpracy z Decathlonem i przystąpienie do My Walking Challenge. Challenge accepted! Od 15 kwietnia maszeruję, a ze mną maszerować możesz i Ty, ale o tym potem!



4/06/2016

HELLO SPRING!

Pogoda za oknem nie idzie ostatnio w parze z pogodą mojego ducha. Za oknem słońce, a w głowie raczej chmury. Nie zmienia to jednak faktu, że ten nagły atak prawie letniej aury dobrze mi robi... Jeśli akurat nie jestem zamknięta w czterech ścianach biura.


4/01/2016

Czuję presję

Są takie trzy pytania, które skutecznie podnosiły lub podnoszą mi ciśnienie. Pierwsze: Jak tam przygotowania do ślubu? Sześć lat temu dostawałam skrętu flaków za każdym razem jak je słyszałam. Im bliżej wyznaczonej daty, tym częściej je słyszałam, a moja cierpliwość była w bardzo słabej kondycji. Sądziłam, że minie trochę czasu zanim pojawi się kolejne równie irytujące pytanie, które będzie wywoływać we mnie potrzebę ucieczki przed ludźmi. Myliłam się. Nie minęło dobrze pół roku i usłyszałam pierwszy raz: A kiedy dziecko?

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.